Europa ma problem z wymianą danych o incydentach
Unijne instytucje mają coraz większy budżet na cyberbezpieczeństwo, ale wciąż przegrywają z brakiem sprawnej wymiany informacji.
Unia inwestuje, ale ma wąskie gardło
Europejska kontrola wydatków na cyberbezpieczeństwo zwraca uwagę na coraz wyraźniejszy problem: pieniądze nie wystarczą, jeśli państwa i instytucje nie potrafią sprawnie dzielić się informacjami o zagrożeniach i incydentach.
Z opublikowanej oceny wynika, że unijny budżet na cyberbezpieczeństwo wynosi 1,4 mld euro, czyli około 1,6 mld dolarów. To istotna suma, ale zdaniem audytorów system nadal kuleje w miejscu, które powinno działać najszybciej — w wymianie danych między zespołami reagowania i instytucjami odpowiedzialnymi za koordynację kryzysową.
Co dokładnie nie działa
W raporcie wskazano kilka problemów, które wzajemnie się nakładają:
- brak jasno zdefiniowanych ról między krajowymi CSIRT-ami a siecią EU-CyCLONe,
- zbyt wolne wdrażanie dyrektywy NIS2 do prawa krajowego,
- ograniczenia wynikające z przepisów o bezpieczeństwie narodowym, które utrudniają przekazywanie danych,
- dublowanie zadań między centrum sytuacyjnym Komisji Europejskiej a agencją ENISA,
- opóźnienia w uruchomieniu unijnego systemu alertów cybernetycznych.
Szczególnie problematyczne okazały się dwa huby systemu ostrzegania — ATHENA i ENSOC — które w chwili kontroli nadal nie działały z powodu opóźnień w zamówieniach publicznych. Audytorzy zwrócili też uwagę, że wciąż brakowało niezbędnych porozumień o współpracy, wspólnego systemu klasyfikacji oraz standardów technicznych.
Ryzyko nie kończy się na technice
W dokumencie pojawia się również zastrzeżenie dotyczące podmiotów finansowanych z unijnych środków na cyberbezpieczeństwo. Według audytorów nie były one wtedy odpowiednio sprawdzane, co mogło narażać je na wpływ państw spoza UE lub nawet na nieuprawniony dostęp do wrażliwych informacji.
To ważne przypomnienie, że w cyberbezpieczeństwie liczy się nie tylko technologia, ale też łańcuch zaufania: kto przetwarza dane, kto ma do nich dostęp i na jakich zasadach.
ENISA: łańcuch dostaw rozszerza powierzchnię ataku
Opublikowany równolegle raport ENISA Threat Landscape 2026 pokazuje, że problem zagrożeń w Europie nie słabnie. Analiza obejmowała 8257 incydentów z 2025 roku i wskazuje, że zależności w łańcuchu dostaw coraz bardziej powiększają powierzchnię ataku.
Najważniejsze wnioski:
- 51% odnotowanych incydentów stanowiły nisko-skuteczne ataki DDoS,
- ich wzrost był napędzany głównie napięciami geopolitycznymi,
- ransomware pozostał zagrożeniem o najwyższym krótkoterminowym wpływie,
- wśród incydentów włamania, dla których udało się ustalić wektor ataku, aż 60% wynikało z wykorzystania podatności,
- najbardziej dotkniętym sektorem była administracja publiczna — 32%,
- dalej znalazły się usługi biznesowe (9%), transport (8%), produkcja (7%) oraz finanse i bankowość (6%).
Wniosek: więcej koordynacji, mniej silosów
Oba dokumenty prowadzą do podobnego wniosku: Europa dysponuje coraz większym zapleczem instytucjonalnym i finansowym, ale nadal potrzebuje szybszej wymiany danych, wspólnych standardów i jaśniejszego podziału kompetencji.
Bez tego nawet najlepsze narzędzia obronne mogą działać z opóźnieniem, a w cyberbezpieczeństwie to często oznacza, że reakcja przychodzi już po fakcie.