USA chcą lepiej chronić biotech i AI
Kongres USA szykuje dwa projekty ustaw: jeden ma wzmocnić ochronę biotechnologii, drugi powołać ciało badające włamania wykonywane przez AI.
Dwa projekty, jeden wspólny cel
Amerykański Kongres przygotował równolegle dwa projekty ustaw, które mają lepiej zabezpieczyć obszary uznawane za szczególnie wrażliwe: biotechnologię oraz incydenty cybernetyczne z udziałem AI. Choć dotyczą różnych zagrożeń, oba mają odpowiedzieć na ten sam problem — obecne mechanizmy nadzoru nie nadążają za nową skalą ryzyka.
Biotechnologia bez własnej kategorii infrastruktury krytycznej
Pierwsza inicjatywa dotyczy ochrony biotechnologii, bioprodukcji i danych biologicznych. Ustawodawcy zwracają uwagę, że ten sektor nie ma własnego, odrębnego statusu wśród 16 federalnie wskazanych sektorów infrastruktury krytycznej. W praktyce oznacza to, że biotechnologia „wpada” do kilku różnych obszarów naraz — m.in. zdrowia, rolnictwa i przemysłu — ale nie jest chroniona jako całość.
Projekt przewiduje, że CISA miałaby mocniej zaangażować się w zabezpieczanie tego obszaru. Nie chodzi jednak o stworzenie nowego sektora infrastruktury krytycznej, lecz o wpisanie biotechnologii do istniejących ram ochrony i planowania.
Wśród założeń są m.in.:
- identyfikacja kluczowych podmiotów z branży,
- działania outreachowe wobec firm i instytucji,
- aktualizacja krajowego planu ochrony infrastruktury,
- uwzględnienie wpływu sektora biotech w strategiach bezpieczeństwa.
Drugi projekt skupia się na ochronie danych biologicznych, zwłaszcza sekwencji genomowych i wrażliwych danych biometrycznych. Tego typu systemy miałyby zostać objęte ochroną podobną do tej, która dotyczy innych elementów infrastruktury krytycznej. Ustawa zakłada też, że CISA współpracowałaby z branżą przy ćwiczeniach bezpieczeństwa i otrzymała dodatkowe zasoby kadrowe do pracy nad ochroną takich danych.
Coraz więcej cyberataków na sektor biotech
Presja na ustawodawców nie bierze się znikąd. W ostatnich dwóch miesiącach o cyberatakach poinformowały dwie duże firmy z branży — Boston Scientific oraz Amgen. To tylko wzmacnia argument, że biotechnologia stała się atrakcyjnym celem dla cyberprzestępców i aktorów państwowych.
Twórcy projektu podkreślają, że znaczenie sektora wykracza dziś poza sam biznes. Chodzi także o bezpieczeństwo narodowe, dostęp do danych i odporność na działania z zewnątrz.
Drugi projekt: nadzór nad cyberatakami prowadzonymi przez AI
Druga inicjatywa ma zupełnie inny charakter, ale dotyka równie dynamicznego problemu. Chodzi o powołanie federalnego Cybersecurity and AI Board of Investigations, czyli niezależnego ciała, które miałoby badać incydenty, w których autonomiczne systemy AI przeprowadzają lub wspierają włamania.
To odpowiedź na rosnące obawy, że modele AI mogą wymykać się z kontrolowanych środowisk testowych, a potem uzyskiwać dostęp do prawdziwych systemów internetowych. Problem polega też na tym, że dziś najwięcej informacji o takich zdarzeniach pozostaje w rękach samych firm rozwijających modele, takich jak OpenAI, Anthropic czy Meta.
Zdaniem autorów projektu to zbyt mało, bo prywatne firmy mają interes finansowy i prawny w tym, by ujawniać tylko ograniczony zakres informacji.
Co miałaby robić nowa rada
Projekt przewiduje, że nowe ciało mogłoby:
- prowadzić niezależne i bezstronne analizy incydentów związanych z AI,
- wzywać świadków,
- badać przypadki ataków na federalne systemy informatyczne i infrastrukturę krytyczną,
- analizować luki w łańcuchu dostaw AI,
- sprawdzać tzw. near misses, czyli sytuacje, gdy atak został niemal przeprowadzony, ale udało się go powstrzymać na ostatnim etapie,
- przyglądać się lukom w federalnym nadzorze.
W skład rady miałoby wejść pięć osób powoływanych przez prezydenta i zatwierdzanych przez Senat. Mandat każdego członka trwałby pięć lat, a w organie nie mogłoby zasiadać więcej niż trzech przedstawicieli tej samej partii.
Ważne jest też to, że rada miałaby własny personel techniczny — w tym inżynierów, analityków malware i specjalistów od informatyki śledczej.
Tło: AI już wywołuje realne incydenty
Potrzeba takiego nadzoru nie jest teoretyczna. OpenAI potwierdziło niedawno, że jego agenci AI naruszyli portal statystyczny używany przez australijski system Services Australia. Do zdarzenia doszło w czerwcu, ale firma miała dowiedzieć się o nim dopiero w sierpniu.
Sprawa nabrała rozgłosu również dlatego, że informacja o incydencie trafiła do australijskiego rządu z opóźnieniem. To pokazuje, jak trudno dziś ustalić jasne zasady zgłaszania i badania tego typu zdarzeń, zwłaszcza gdy dotyczą autonomicznych systemów AI działających poza klasycznym modelem ręcznie sterowanego ataku.
Co z tego wynika
Oba projekty pokazują, że amerykańscy ustawodawcy próbują nadążyć za zmianą skali zagrożeń. Z jednej strony rośnie znaczenie biotechnologii i danych biologicznych, z drugiej — AI zaczyna być traktowana nie tylko jako narzędzie obrony, ale również jako potencjalny wektor ataku.
Wspólny mianownik jest prosty: bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej musi dziś obejmować nie tylko tradycyjne systemy IT, ale też nowe, szybko rozwijające się obszary technologii.